Szkolnictwo wyższe

Realizując podstawę programową nauczyciele nie mają dużego wyboru, muszą podążać jednym szlakiem, a niemal każde odstępstwo od tego spotyka się z negatywnymi dla nauczyciela konsekwencjami. Zupełnie inaczej jest na uniwersytecie. Tam to profesor ma władzę i decyduje niemal o wszystkim. Jest to bardzo interesujące skakanie ze skrajności w skrajność, a chyba najlepiej byłoby właśnie uśrednić to jakoś – przynajmniej w przypadku, gdy rozmawiamy o szkołach i uczelniach państwowych, nie prywatnych. W tym drugim przypadku to szkoły powinny decydować o swoim toku działania i nikt nie powinien tego kwestionować. Wiemy jednak, że rzeczywistość wygląda inaczej.

Zadaniem uczelni jest kształcenie elit – a przynajmniej takie było zadanie pierwotnie, teraz już jest inaczej. Niemniej ciągle szkolnictwo wyższe powinno starać się przynajmniej zasłużyć na swoją nazwę. Czy tak jest? Tutaj każdy może odpowiedzieć sobie sam. Wiele przypadków pokazuje, że nie czasy, które minęły, nie powrócą już, a kryzys będzie postępować.